5 suplementów, które wyprowadziły mnie z równowagi

Ponieważ jedną z moich licznych życiowych aktywności jest fucha taksówkarza Młodych, sporo czasu spędzam w samochodzie, słuchając radia. W każdym lecą spoty reklamowe – norma. Zaczęło mnie jednak uwierać wyjątkowe stężenie promocji suplementów diety dla dzieci.

Nietrudno było zapamiętać nazwy, bo są wyjątkowo sugestywne, a im bardziej słuchałam, tym bardziej robiło mi się słabo… Żeby nie było, że nakręcam się wyłącznie z powodu pomysłów marketingowców, poszukałam w sieci ulotek tych, zbawiennych ponoć, preparatów. Wnioski? Nie rozumiem dlaczego ich promowanie i swobodna sprzedaż jest dopuszczalna na równi z innymi, czysto komercyjnymi produktami, szczególnie że suplementy nie podlegają tak restrykcyjnym warunkom wprowadzania na rynek jak leki.

Witaminy i mikroelementy były obecne od zawsze i od zawsze pediatrzy ostrzegali, żeby dzieciom samodzielnie nie podawać żadnych bez konsultacji z lekarzem, bo zwyczajnie tego nie potrzebują, a przedawkowanie bywa groźniejsze niż potencjalny niedobór.

Tymczasem jestem informowana o „panaceach” na wszystko – sen, apetyt, wzrost, zbytnie umiłowanie słodyczy (sic!), koncentrację itp. Stąd powstała moja subiektywna lista najbardziej perfidnie promowanych preparatów dla dzieci:

  1. Zdecydowanie w czołówce, w mojej opinii, jest Tulleo. Dziecko nie chce chodzić spać o przyzwoitej porze? Rodzic traci cierpliwość i szlag go trafia, nie ma też pomysłu co z tym fantem zrobić? Łyżeczka słodkiego syropu i problem z głowy. Najprościej zapchać dziób melisą, rumiankiem i korzystać z wolnego wieczoru…
  2. Wzrostan… No kto zaryzykuje, że dziecko mu nie urośnie? Lub urośnie, boże broń, nieprawidłowo? Nikt. Więc znowu – kolejna łyżka syropu – tym razem z wapniem, fosforem, witaminą D3 i krzemem z pędów bambusa.
  3. Masz w domu niejadka? Kręci nosem na większość potraw? Jedziemy z Apetizerem… Zamiast proponować nowe smaki, pilnować regularnych posiłków, kombinować, można kupić to cudo, zmieniające pociechę w rekina ludojada. W składzie: anyż, mięta pieprzowa, cykoria, grejpfrut (podobno gorycz i ostre smaki pobudzają receptory smakowe), witaminy B1, B2, B12 i C, niacyna, kwas foliowy, kwas pantotenowy, biotyna. Co mają do apetytu? Nie mam pojęcia…
  4. Jeśli nie jesteś w stanie opanować nieposkromionej żarłoczności swego dziecka w stosunku do słodyczy, to też żaden problem. Podaj Limitki! Hura! Z głowy wprowadzanie zdrowych nawyków, pilnowanie, tłumaczenie. Gymnema Sylvester, stosowana przez diabetyków, ograniczy wchłanianie cukru, proszek z owoców dzikiej róży-no właściwie nie wiem co ma zrobić (może zapchać, bo zawiera sporo błonnika?), owoc opuncji figowej, czyli kaktusa wpływa korzystnie na poziom glukozy we krwi i daje uczucie sytości (uzupełnia różę?). Ale to jeszcze pół biedy. Oprócz tego w składzie znajdziemy całą listę substancji słodzących: mannitol, ksylitol, sukralozę, acesulfam K oraz sacharyny… Uspokajacz sumienia level hard…
  5. Na koniec coś dla nieco starszych pociech – Sesja. Łyknij, a dasz radę kuć po nocach, zaś o poranku, świeżutki i radosny jak skowronek zaliczysz test, klasówkę, egzamin. Zawiera kofeinę, lecytynę, magnez i żeń-szeń. W dawkach żałośnie śmiesznych, wielokrotnie niższych niż np. w filiżance kawy, czy przeciętnych preparatach z poszczególnymi składnikami. To nie lepiej wypić kubek kawy i zagryźć dobrą czekoladą?

Ktoś powie: no dobra, ale przecież jakoś szczególnie nie zaszkodzi, co nie? Moim zdaniem owszem i to na bardzo dużą skalę.

Po pierwsze suplementy zawierają konkretne substancje – witaminy, minerały, podobnie jak większość produktów dla dzieci – kaszki, mleka, jogurty, serki, parówki, wędliny, płatki śniadaniowe etc. Zsumujcie sobie Państwo ile takich na przykład witamin D, C, A, E, witamin z grupy B, kwasu foliowego może nieświadomie podać rodzic? Spytajcie swojego pediatry jakie mogą być skutki przedawkowania pozornie niewinnych substancji. Oto przykłady: Wit. A – powiększenie wątroby, świąd, wymioty, brak apetytu, Wit. D – biegunka, spadek masy ciała, pogorszenie apetytu, męczliwość, senność, świąd, bóle głowy, Wit. C – kamica nerkowa, Wit. B1 – obrzęki, drżenie, zaburzenia rytmu serca, duszności, Wit. B3 – uszkodzenie wątroby, zaburzenia rytmu serca, kwas foliowy – zaburzenia układu pokarmowego i nerwowego. Wit. E – ból i osłabienie mięśni, zaburzenia widzenia. Smacznego…

Po drugie nie da się zastąpić wychowania reklamowanymi preparatami. Wszystkie, naprawdę wszystkie wymienione powyżej „wynalazki” można całkiem bezpłatnie zastąpić wprowadzeniem dobrze zbilansowanej diety, pracą nad nawykami żywieniowymi, prawidłowym trybem życia. To oczywiście trudniejsze, ale trwalsze i dające nieporównywalnie lepsze efekty.

Komentarze

diora.me

3 komentarze “5 suplementów, które wyprowadziły mnie z równowagi

A Ty jak sądzisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany.