Moje dziecko ma talent. I co dalej?

Większość dzieciaków na początku, lub w trakcie szkoły, znajduje dla siebie jakieś pasje. Różne. Czasem sport, czasem muzykę, czasem robótki ręczne. U nas akurat królują akrobatyka, Kung-Fu i skrzypce. Z racji tych zainteresowań jestem częstym bywalcem sal treningowych, a także organizatorem zajęć muzycznych.

To fantastyczne, że dzieciaki się rozwijają, próbują, szukają swojego miejsca, a rodzice dostrzegają i rozumieją potrzebę inwestycji czasu i pieniędzy, w talent.

Jak wspierać dziecko, żeby rzeczywiście mogło wykorzystać swój potencjał?

Z mojego doświadczenia wynika, że „przepis” jest bardzo prosty. Traktujmy fascynacje dziecka poważnie. Co to znaczy? Na negatywnym przykładzie zawsze najprościej wyjaśnić 😉

Często uczestniczę w rozmowach tego typu:

-To ja bym zapisała dziecko na naukę gry na pianinie, bo on/ona chce i wszyscy mówią, że ma bardzo dobry słuch.
-A ma Pani w domu pianino?
-Eeee… Nie.
-A jest Pani gotowa na wydatek rzędu 1,5-3 tys. złotych?
-Ile???
-No tyle kosztuje podstawowy instrument, na którym dziecko będzie mogło ćwiczyć w domu.
-A nie, bo ja to tak pomyślałam, że najpierw zobaczę, czy będzie grał/grała. Jak będzie to wtedy pewnie kupię.
-A jak Pani chce sprawdzić czy będzie, nie mając w domu instrumentu?
-No przecież będą lekcje z nauczycielem.
-No będą. Ale nie ma cudów. Jeśli dziecko nie będzie grało w domu, niczego się podczas jednej czy dwóch lekcji w tygodniu nie nauczy… Poza tym musi mieć możliwość pobawienia się, oswojenia, poeksperymentowania z instrumentem. Same lekcje to tylko obowiązek, który z czasem powszednieje i zaczyna być wściekle nudny.

Lub:

-No i widzi Pani. On te zajęcia bardzo lubi i zdolny jest, ale już mu zapowiedziałam, że jak nie będzie się dobrze uczył, albo nie odrobi lekcji to nie pozwolę mu na nie chodzić!

Często bywa też tak, że dziecko jest zapisywane na wszystko „jak leci”. Albo dlatego, że rodzice uważają je za wybitnie zdolne we wszystkich obszarach, albo dlatego, że chcą żeby mogło spróbować wszystkiego i potem wybrać. Skutek? Moim zdaniem w przypadku starszych dzieci opłakany. Nie mają szansy naprawdę poczuć, czy to czego właśnie zaczęły się uczyć sprawia im frajdę. No bo jak ją poczuć po zagraniu pierwszej gamy, a przed pierwszymi kolędami? Albo po lataniu między słupkami na treningu, ale przed pierwszym meczem?

Najczęściej jednak jestem świadkiem takich sytuacji, kiedy rodzice opłacają zajęcia i na tym ich zaangażowanie się kończy. W przypadku muzyki nie uczestniczą i nie pilnują ćwiczeń dziecka w domu (nie wiem, może w nadziei, że będzie całkowicie „samobieżne”), nie mają pojęcia jakie utwory gra. Za to pod koniec roku zgłaszają się z pretensjami, że syn lub córka przepadli w konkursie, albo nie ukończyli roku z wyróżnieniem. Natomiast w przypadku sportu opuszczają treningi, nie znajdują czasu na uczestnictwo w zawodach i zgrupowaniach, pozbawiając dziecko wszelkiej motywacji do ćwiczeń.

Większość z nas marzy o tym, żeby jego dziecko zostało kimś wyjątkowym. Osiągnęło wszystko. Żyło z pasją. Od nas zależy, czy damy mu na to szansę. Bądźmy aktywnymi uczestnikami tego, co dla naszego dziecka ważne.

Pomagajmy w dokonywaniu wyborów.

Wspierajmy w chwilowych kryzysach.

Organizujmy czas tak, żeby było w stanie pogodzić szkołę ze swoimi zainteresowaniami .

Kibicujmy na zawodach i oklaskujmy podczas konkursów.

Ale przede wszystkim niech talent i pasja mają ważne miejsce w naszym codziennym życiu. Przynajmniej na równi ze szkołą i domowymi obowiązkami, a kiedy trzeba – nawet ważniejsze!

Komentarze

diora.me

A Ty jak sądzisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany.